Przede wszystkim dziękuję wam bardzo za każdy wspaniały komentarz, za całe wsparcie, jakiego mi udzielacie, troskę, cierpliwość i wyrozumiałość. Bez was niczego bym nie osiągnęła, dlatego naprawdę jestem wam bardzo wdzięczna (nawet, jeśli wolałabym przeczytać tu trochę więcej krytyki, w końcu to ona pomaga dostrzec błędy ^^).
W tym miejscu zapraszam na kolejny rozdział na moim blogu: Only the most Weak will get Drowned
Liczę, że część was się zainteresuje tym opowiadaniem i zacznie udzielać się równie aktywnie jak tutaj ^^.
środa, 20 maja 2015
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Rozdział 13. Przesilenie.
Bardzo dziękuję za wszystkie cudowne komentarze, które zmotywowały mnie do opublikowania tego rozdziału. Jesteście najlepsi i jeszcze raz przepraszam za tak niewybaczalne opóźnienie (które, mam nadzieję, jednak mi wybaczycie;****). Wiem, że jedna z moich anonimowych komentatorek niedawno pisała teksty gimnazjalne. To wielka sprawa i w imieniu swoim oraz reszty naszej blogerowej społeczności chciałam jej życzyć powodzenia. Wiem, że z tym również się spóźniłam, ale trzymałam za ciebie kciuki i mam nadzieję, że z tym angielskim i matmą poradziłaś sobie równie dobrze jak z pozostałymi przedmiotami, także myśl pozytywnie i czekaj na wyniki :***
Oczywiście z przyjemnością zabiorę się za czytanie waszych opowiadań, do których dostałam linki, ale najpierw dokończę rozdział na moim nowym blogu Klik (nowa notka powinna pojawić się najpóźniej w środę xd) i być może uda mi się jeszcze napisać kolejną część "Jesteśmy złem, które czyni Dobro".
W tym miejscu muszę po raz kolejny podziękować za każdy komentarz, nawet ten przykry ;) Nie chciałam tego rozdziału nikomu dedykować, bo wszyscy jesteście równie wspaniali i napełnia mnie dumą świadomość, że mam takich niezwykłych, ciepłych i oddanych czytelników. Wczoraj jednak stwierdziłam, że powinnam wyróżnić pewną osobę, której komentarz z jednej strony mnie rozśmieszył, z drugiej zasmucił a z trzeciej (trochę dużo tych stron xD) zastanowił i to poważnie.
Victorio Quinn, musisz wiedzieć, że ja naprawdę szanuję twoje zdanie pod warunkiem, że potrafisz je odpowiednio wyrazić (bo musisz przyznać, że określenie iż "gówno mam na tym blogu" nie było zbyt elokwentne i jestem pewna, że stać cię na więcej) oraz uargumentować i liczę na to, że jeśli to przeczytasz tym razem postarasz się trochę bardziej rozwinąć i (podobnie jak ja przy twoim opowiadaniu ) zwrócić uwagę na moje błędy i na to, co ci się w danym rozdziale bądź w całym opowiadaniu nie podoba. Krytyka pomaga stawać się lepszym a ja jak najbardziej chcę doskonalić swój warsztat, ale żeby to zrobić muszę wiedzieć, gdzie popełniam błędy ;)
A tymczasem zapraszam do czytania :****
- Klaus- szepnęła Caroline, spuszczając wzrok. Teraz, gdy w końcu stanęła z nim twarzą w twarz, przygotowane wcześniej przemówienia wyparowały jej z głowy. Jego przeszywające spojrzenie wywołało przyspieszone bicie jej serca. Nie mogła pozbierać myśli a co dopiero wypowiedzieć ich na głos.
- Co tu robisz?- spytał a jego głos przeciął powietrze niczym najostrzejszy nóż. Caroline skuliła się w sobie.
- Ja... Chciałam tylko...- zaczęła, ale Klaus jedynie pokręcił głową z niedowierzaniem.
- Po prostu stąd wyjdź- zagrzmiał a dziewczyna aż podskoczyła w miejscu- to moja firma i nie życzę sobie tu twojej obecności.
W niebieskich oczach Caroline stanęły łzy. Co ona sobie w ogóle wyobrażała? Przecież to jasne, że ktoś z taką klasą będzie miał za nic jej mizerne tłumaczenia. Nie chciał ich nawet wysłuchać i wcale mu się nie dziwiła- już raz zmieszała go z błotem, igrając z jego uczuciami a on miał w sobie tyle dumy i godności, by nie pozwolić, aby to się powtórzyło.
Caroline oblała się szkarłatnym rumieńcem i łykając gorzkie łzy odwróciła się z zamiarem odejścia. Jej wzrok padł na uśmiechającą się kpiąco blondynkę i nagle wszystko do niej wróciło. W nagłym przypływie odwagi odwróciła się na pięcie i po raz pierwszy od tygodni spojrzała Klausowi prosto w oczy.
- Rozumiem, że nie chcesz rozmawiać o naszych prywatnych sprawach, ale to, o czym chcę ci powiedzieć dotyczy firmy, którą podobno tak kochasz- powiedziała stanowczo, z powagą godną prawnika podczas rozprawy dotyczącej morderstwa.
W oczach obcej blondynki błysnęły iskierki strachu.
- Żartujesz sobie?!- warknął Klaus, tracąc swoje pozorne opanowanie- Nie mam ochoty słuchać rad od osoby kompletnie niekompetentnej. A teraz wynoś się, albo sam cię wyrzucę!
- Pożałujesz tego- rzekła ze smutkiem i nie mówiąc już nic więcej po prostu odeszła.
Klaus spojrzał na swoją pracownicę, która patrzyła za panną Forbes z wyraźnym rozbawieniem.
- A ty wracaj do pracy Camille- warknął, łypiąc na nią spode łba- zanim ciebie też stąd wyrzucę.
Oczywiście z przyjemnością zabiorę się za czytanie waszych opowiadań, do których dostałam linki, ale najpierw dokończę rozdział na moim nowym blogu Klik (nowa notka powinna pojawić się najpóźniej w środę xd) i być może uda mi się jeszcze napisać kolejną część "Jesteśmy złem, które czyni Dobro".
W tym miejscu muszę po raz kolejny podziękować za każdy komentarz, nawet ten przykry ;) Nie chciałam tego rozdziału nikomu dedykować, bo wszyscy jesteście równie wspaniali i napełnia mnie dumą świadomość, że mam takich niezwykłych, ciepłych i oddanych czytelników. Wczoraj jednak stwierdziłam, że powinnam wyróżnić pewną osobę, której komentarz z jednej strony mnie rozśmieszył, z drugiej zasmucił a z trzeciej (trochę dużo tych stron xD) zastanowił i to poważnie.
Victorio Quinn, musisz wiedzieć, że ja naprawdę szanuję twoje zdanie pod warunkiem, że potrafisz je odpowiednio wyrazić (bo musisz przyznać, że określenie iż "gówno mam na tym blogu" nie było zbyt elokwentne i jestem pewna, że stać cię na więcej) oraz uargumentować i liczę na to, że jeśli to przeczytasz tym razem postarasz się trochę bardziej rozwinąć i (podobnie jak ja przy twoim opowiadaniu ) zwrócić uwagę na moje błędy i na to, co ci się w danym rozdziale bądź w całym opowiadaniu nie podoba. Krytyka pomaga stawać się lepszym a ja jak najbardziej chcę doskonalić swój warsztat, ale żeby to zrobić muszę wiedzieć, gdzie popełniam błędy ;)
A tymczasem zapraszam do czytania :****
- Klaus- szepnęła Caroline, spuszczając wzrok. Teraz, gdy w końcu stanęła z nim twarzą w twarz, przygotowane wcześniej przemówienia wyparowały jej z głowy. Jego przeszywające spojrzenie wywołało przyspieszone bicie jej serca. Nie mogła pozbierać myśli a co dopiero wypowiedzieć ich na głos.
- Co tu robisz?- spytał a jego głos przeciął powietrze niczym najostrzejszy nóż. Caroline skuliła się w sobie.
- Ja... Chciałam tylko...- zaczęła, ale Klaus jedynie pokręcił głową z niedowierzaniem.
- Po prostu stąd wyjdź- zagrzmiał a dziewczyna aż podskoczyła w miejscu- to moja firma i nie życzę sobie tu twojej obecności.
W niebieskich oczach Caroline stanęły łzy. Co ona sobie w ogóle wyobrażała? Przecież to jasne, że ktoś z taką klasą będzie miał za nic jej mizerne tłumaczenia. Nie chciał ich nawet wysłuchać i wcale mu się nie dziwiła- już raz zmieszała go z błotem, igrając z jego uczuciami a on miał w sobie tyle dumy i godności, by nie pozwolić, aby to się powtórzyło.
Caroline oblała się szkarłatnym rumieńcem i łykając gorzkie łzy odwróciła się z zamiarem odejścia. Jej wzrok padł na uśmiechającą się kpiąco blondynkę i nagle wszystko do niej wróciło. W nagłym przypływie odwagi odwróciła się na pięcie i po raz pierwszy od tygodni spojrzała Klausowi prosto w oczy.
- Rozumiem, że nie chcesz rozmawiać o naszych prywatnych sprawach, ale to, o czym chcę ci powiedzieć dotyczy firmy, którą podobno tak kochasz- powiedziała stanowczo, z powagą godną prawnika podczas rozprawy dotyczącej morderstwa.
W oczach obcej blondynki błysnęły iskierki strachu.
- Żartujesz sobie?!- warknął Klaus, tracąc swoje pozorne opanowanie- Nie mam ochoty słuchać rad od osoby kompletnie niekompetentnej. A teraz wynoś się, albo sam cię wyrzucę!
- Pożałujesz tego- rzekła ze smutkiem i nie mówiąc już nic więcej po prostu odeszła.
Klaus spojrzał na swoją pracownicę, która patrzyła za panną Forbes z wyraźnym rozbawieniem.
- A ty wracaj do pracy Camille- warknął, łypiąc na nią spode łba- zanim ciebie też stąd wyrzucę.
****
Elijah właśnie zajmował się jakimś skomplikowanym rozliczeniem, gdy rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę- rzekł oficjalnie. Ku jego zaskoczeniu do gabinetu weszła Pheobe z filiżanką parującej kawy w ręku.
- Nie powinna pani być w bufecie?- spytał, nie podnosząc wzroku znad biurka.
- Pomyślałam, że przyda się panu zastrzyk energii- odparła z uśmiechem, podchodząc bliżej- trudny dzień?- spytała retorycznie, wskazując ruchem głowy pionową zmarszczkę między jego brwiami.
Mężczyzna westchnął ciężko i potarł skronie zamyślony.
- Nie musiałaś się fatygować, naprawdę- powiedział oficjalnie, gdy Pheobe pochyliła się, ostrożnie stawiając przed nim kawę- ale dziękuję- dodał, spoglądając jej prosto w oczy.
Musiał przyznać, że choć fizycznie dziewczyna nie przyczyniała się do rozwoju kolejnych firmowych projektów to jednak jej poczciwość i życzliwość bywały naprawdę pomocne. Jej oczy mówiły mu wszystko- były szczere i pełne wewnętrznego ciepła.
Choć Pheobe znał od momentu, gdy rozpoczęła pracę jako bufetowa trzy lata temu dopiero niedawno zaczął dostrzegać w niej nie tylko pracownika, ale przede wszystkim człowieka i wciąż go to dziwiło. Nie chodziło ani o jej pochodzenie, ani o jej staż pracy ani nawet o jej miłe usposobienie. W jakiś niewytłumaczalny sposób Pheobe stała się dla niego kimś, kim powinien się opiekować. Była przyjaciółką jego siostry i to wystarczyło, aby czuł się za nią odpowiedzialny. Jej nieśmiałość i nieporadność go bawiły i teraz też nie mógł powstrzymać łagodnego uśmiechu, gdy ujrzał jak cała drży ze zdenerwowania. Oczywiście do momentu, w którym nieopatrznie wylała kawę na jego świeżo zatwierdzone rozliczenia, tym samym niszcząc jego pięciogodzinną pracę.
- Boże, przepraszam, nie chciałam- lamentowała, próbując usunąć szkody za pomocą serwetki, ale to tylko powiększyło brązową plamę, która stopniowo rozmazywała kolejne litery.
- Daj już spokój, to nic takiego- Elijah zagryzł wargi, próbując powstrzymać krzyk- zostaw to, po prostu daj spokój...- powtarzał, próbując jednocześnie zabrać z jej zasięgu rozliczenia, ale ona jakby w ogóle go nie słuchała. Po chwili mokre kartki przedarły się na pół a w dłoniach została im jedynie lepka papka.
Pheobe zakryła dłonią usta a Elijah zacisnął mięśnie szczęki z siłą imadła.
- Wynoś mi się stąd natychmiast nadpobudliwa wariatko!- wrzasnął na całe gardło.
Pheobe skuliła się w sobie a w jej oczach pojawiły się palące łzy wstydu.
- Przepraszam- wyszlochała i wybiegła z gabinetu. Na korytarzu jednak wpadła wprost na Elenę. Zatoczyła się do tył, straciła równowagę i upadła na pupę. Dokumenty, które Elena trzymała w ręku rozsypały się wokół niej i dziewczyna odruchowo skrzywiła się, przyciskając do piersi swoją zabandażowaną rękę, obolałą pod wpływem uderzenia. Zaraz jednak zapomniała o bólu, gdy ujrzała leżącą na ziemi przyjaciółkę ze smugami tuszu na całej twarzy i wstrząsanej spazmami szlochu.
- Co się stało?- spytała Elena zszokowana widokiem roztrzęsionej Pheobe.Ta jednak tylko pokręciła głową, zanosząc się niepowstrzymanym szlochem.
- Jestem głupia, to się stało!- krzyknęła, zwracając tym samym na siebie uwagę wszystkich przechodzących korytarzem współpracowników- i właśnie straciłam pracę!- dodała łamiącym się głosem.
- Co?!- tym razem to Elena podniosła głos- Co ty mówisz? Pheobs?
Ale dziewczyna już jej nie słyszała. Zanim Elena zdołała choćby mrugnąć Pheobe podniosła się z podłogi, w szaleńczym tempie pognała korytarzem przed siebie i zniknęła za rogiem.
Elena patrzyła za nią oniemiała. W tej chwili wszystkie firmowe problemy zeszły na dalszy plan a dokumenty, które miała dostarczyć bratu do podpisu straciły znaczenie. Pheobe wybiegła z jego gabinetu roztrzęsiona, więc jasne było, że cokolwiek się wydarzyło miało ścisły związek z pewnym wyjątkowo upartym, powściągliwym, zapracowanym i okropnie nadętym dżentelmenem.
Brunetka tak była pogrążona we własnych myślach, że z ledwością zauważyła Alana, asystenta Klausa, który zebrał rozsypane po podłodze dokumenty i wręczył jej ze służalczym uśmiechem a ona podziękowała mu cicho, głośno przełykając ślinę po czym zacisnęła szczękę z siłą imadła i z szybkością błyskawicy pognała w stronę pokoju numer czterysta pięć.
Elijah właśnie z kwaśną miną zapierał ogromną brązowa plamę na swoim nienagannym zwykle, szarym garniturze, gdy wpadła do jego gabinetu, rzucając po drodze dokumenty na biurko. Mężczyzna podniósł na nią wzrok, zdziwiony tym nagłym wtargnięciem. Przez dłuższą chwilę mierzyli się na spojrzenia, oddzieleni jedynie biurkiem-kawałkiem wiśniowego drewna, które Elena w tej chwili miała ochotę przeskoczyć, by dopaść gardła brata i potrząsać nim tak długo, aż wreszcie przyzna się do okropności, które spowodowały, że Pheobe straciła nad sobą panowanie i jedynie przez zwykłą przyzwoitość i wzgląd na ich bliskie relacje powstrzymała się przed tym aktem przemocy.
Zamiast tego stała w miejscu, dumna i wyprostowana, promieniująca siłą i gniewem, który wręcz wypływał z niej wartkim nurtem wraz z każdym kolejnym oddechem. Jej oczy ciskały gromy a usta, zaciśnięte w cienką linię drżały delikatnie niczym u dziecka, które lada moment ma się rozpłakać. Jednak Elijah wiedział, że jego siostra daleka jest od popadnięcia w rozpacz i aż skurczył się w sobie. On i jego bracia często przedrzeźniali Elenę i Rebekah, robili im na złość i droczyli się niemal na każdym kroku, jednak w chwilach takich jak ta nawet oni woleli schodzić im z drogi.
- Siostrzyczko, co się stało?-odważył się wreszcie odezwać, gdy doszedł do wniosku, że już dłużej nie zniesie tej uporczywej ciszy.- może przyszłaś mi w końcu wyjaśnić, w jaki sposób złamałaś rękę?- zażartował, by rozluźnić atmosferę, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu.
Zamiast odpowiedzieć Elena powolnym krokiem okrążyła biurko i stanęła tuż przed nim, wbijając w niego intensywne spojrzenie czekoladowych oczu, tak bardzo podobnych do jego własnych zwłaszcza teraz, gdy były zastygłe w wyrazie bezwarunkowej wściekłości. Choć Elijah przerastał ją niemal o głowę było w niej coś, co budziło strach i szacunek i to coś sprawiło, że jego mała siostrzyczka urosła w jego oczach.
- Nie "siostrzyczkuj mi tu"- ofuknęła go Elena, odrzucając na plecy ciemne loki gniewnym gestem- moja przyjaciółka wybiega stąd z płaczem a ty masz jeszcze czelność pytać co się stało?
- Ach, więc o to chodzi- westchnął ciężko i osunął się na swój dyrektorski fotel. Dopiero teraz Elena zwróciła uwagę na plamę na jego najnowszym krawacie i szarym garniturze. Wcześniejsza złość tylko się jeszcze spotęgowała, gdy marszcząc brwi zrozumiała sedno całej sytuacji.
- Doprowadziłeś ją do płaczu z powodu kilku szmatek?- wycedziła z powagą i śmiertelnym opanowaniem, które po raz kolejny tego dnia wprowadziły Elijah w osłupienie.
- Tu nie chodzi o "kilka szmatek", jak to elokwentnie określiłaś moja droga- zrugał ją poważnie, poluzowując felerny krawat i w końcu z głośnym, zniecierpliwionym westchnieniem zerwał go z szyi i rzucił na biurko obok dokumentów, które przyniosła mu Elena.
- Więc o co?- zapytała dziewczyna, zakładając ręce na piersi i wydęła wargi w oczekiwaniu. Elijah westchnął po raz kolejny i sięgnął po kosz na śmieci, pokazując siostrze jego zawartość. Elena skrzywiła się z niesmakiem na widok rozgniecionej papki o podejrzanym kolorze.
- Właśnie patrzysz na nasze rozliczenia z tego miesiąca- poinformował ją Elijah- pracowałem nad nimi dzień i w nocy od tygodnia, bo chciałem, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Sama wiesz, jaką mamy teraz sytuację w firmie, musimy to jakoś załatwić sami, no chyba że wolisz wmieszać w to ojca...
- Nie!- zaprotestowała Elena gwałtownie- jeśli on się tu pojawi koniec z tajemnicą, normalną pracą i normalnym życiem! Wszyscy pomyślą, że dostałam tę posadę tylko ze względu na nasze pokrewieństwo, dziennikarze się nami zainteresują... Sam wiesz jakie poruszenie on wywołuje, nie chcę brać w tym udziału, nie mogę...
- Eleno, oddychaj, uspokój się- upomniał ją brat delikatnie- dobrze wiesz, że wcale nie podoba mi się ten pomysł z udawaniem twoich przełożonych...
- Jesteście moimi przełożonymi
- Jednak szanuję twoją decyzję- ciągnął Elijah, kompletnie ignorując jej wtrącenie- a biorąc to wszystko pod uwagę tym bardziej powinnaś zrozumieć moją reakcję, gdy bufetowa w jedną sekundę zniweczyła moją ciężką pracę ostatnich dni.
- Bufetowa?- powtórzyła Elena, zaciskając usta w wąską linię.
"Mikealson z krwi i kości"- pomyślał z mieszaniną dumy, podziwu ale i ukrytego lęku, gdy jego mała, kochana siostrzyczka zamaszystym ruchem uderzyła go w twarz z otwartej dłoni. Pod wpływem tego uderzenia jego głowa odskoczyła do tyłu. Czas jakby zamarł w miejscu, gdy Elijah powolnym gestem uniósł dłoń i potarł nabiegły krwią policzek, po czym znów spojrzał na Elenę, mrużąc oczy z wściekłości. Najstarszy z rodzeństwa Mikealson'ów nie należał do osób, które łatwo poddawały się emocjom, żyjąc raczej według zasady: :" tylko spokój nas uratuje", ale Elena Gilbert była mistrzynią w wyprowadzaniu go z równowagi.
- Nie masz pojęcia co zrobiłeś- rzekła Elena wyniośle- napraw to- dodała, po czym opuściła jego gabinet, trzaskając drzwiami.
Musiał przyznać, że choć fizycznie dziewczyna nie przyczyniała się do rozwoju kolejnych firmowych projektów to jednak jej poczciwość i życzliwość bywały naprawdę pomocne. Jej oczy mówiły mu wszystko- były szczere i pełne wewnętrznego ciepła.
Choć Pheobe znał od momentu, gdy rozpoczęła pracę jako bufetowa trzy lata temu dopiero niedawno zaczął dostrzegać w niej nie tylko pracownika, ale przede wszystkim człowieka i wciąż go to dziwiło. Nie chodziło ani o jej pochodzenie, ani o jej staż pracy ani nawet o jej miłe usposobienie. W jakiś niewytłumaczalny sposób Pheobe stała się dla niego kimś, kim powinien się opiekować. Była przyjaciółką jego siostry i to wystarczyło, aby czuł się za nią odpowiedzialny. Jej nieśmiałość i nieporadność go bawiły i teraz też nie mógł powstrzymać łagodnego uśmiechu, gdy ujrzał jak cała drży ze zdenerwowania. Oczywiście do momentu, w którym nieopatrznie wylała kawę na jego świeżo zatwierdzone rozliczenia, tym samym niszcząc jego pięciogodzinną pracę.
- Boże, przepraszam, nie chciałam- lamentowała, próbując usunąć szkody za pomocą serwetki, ale to tylko powiększyło brązową plamę, która stopniowo rozmazywała kolejne litery.
- Daj już spokój, to nic takiego- Elijah zagryzł wargi, próbując powstrzymać krzyk- zostaw to, po prostu daj spokój...- powtarzał, próbując jednocześnie zabrać z jej zasięgu rozliczenia, ale ona jakby w ogóle go nie słuchała. Po chwili mokre kartki przedarły się na pół a w dłoniach została im jedynie lepka papka.
Pheobe zakryła dłonią usta a Elijah zacisnął mięśnie szczęki z siłą imadła.
- Wynoś mi się stąd natychmiast nadpobudliwa wariatko!- wrzasnął na całe gardło.
Pheobe skuliła się w sobie a w jej oczach pojawiły się palące łzy wstydu.
- Przepraszam- wyszlochała i wybiegła z gabinetu. Na korytarzu jednak wpadła wprost na Elenę. Zatoczyła się do tył, straciła równowagę i upadła na pupę. Dokumenty, które Elena trzymała w ręku rozsypały się wokół niej i dziewczyna odruchowo skrzywiła się, przyciskając do piersi swoją zabandażowaną rękę, obolałą pod wpływem uderzenia. Zaraz jednak zapomniała o bólu, gdy ujrzała leżącą na ziemi przyjaciółkę ze smugami tuszu na całej twarzy i wstrząsanej spazmami szlochu.
- Co się stało?- spytała Elena zszokowana widokiem roztrzęsionej Pheobe.Ta jednak tylko pokręciła głową, zanosząc się niepowstrzymanym szlochem.
- Jestem głupia, to się stało!- krzyknęła, zwracając tym samym na siebie uwagę wszystkich przechodzących korytarzem współpracowników- i właśnie straciłam pracę!- dodała łamiącym się głosem.
- Co?!- tym razem to Elena podniosła głos- Co ty mówisz? Pheobs?
Ale dziewczyna już jej nie słyszała. Zanim Elena zdołała choćby mrugnąć Pheobe podniosła się z podłogi, w szaleńczym tempie pognała korytarzem przed siebie i zniknęła za rogiem.
Elena patrzyła za nią oniemiała. W tej chwili wszystkie firmowe problemy zeszły na dalszy plan a dokumenty, które miała dostarczyć bratu do podpisu straciły znaczenie. Pheobe wybiegła z jego gabinetu roztrzęsiona, więc jasne było, że cokolwiek się wydarzyło miało ścisły związek z pewnym wyjątkowo upartym, powściągliwym, zapracowanym i okropnie nadętym dżentelmenem.
Brunetka tak była pogrążona we własnych myślach, że z ledwością zauważyła Alana, asystenta Klausa, który zebrał rozsypane po podłodze dokumenty i wręczył jej ze służalczym uśmiechem a ona podziękowała mu cicho, głośno przełykając ślinę po czym zacisnęła szczękę z siłą imadła i z szybkością błyskawicy pognała w stronę pokoju numer czterysta pięć.
Elijah właśnie z kwaśną miną zapierał ogromną brązowa plamę na swoim nienagannym zwykle, szarym garniturze, gdy wpadła do jego gabinetu, rzucając po drodze dokumenty na biurko. Mężczyzna podniósł na nią wzrok, zdziwiony tym nagłym wtargnięciem. Przez dłuższą chwilę mierzyli się na spojrzenia, oddzieleni jedynie biurkiem-kawałkiem wiśniowego drewna, które Elena w tej chwili miała ochotę przeskoczyć, by dopaść gardła brata i potrząsać nim tak długo, aż wreszcie przyzna się do okropności, które spowodowały, że Pheobe straciła nad sobą panowanie i jedynie przez zwykłą przyzwoitość i wzgląd na ich bliskie relacje powstrzymała się przed tym aktem przemocy.
Zamiast tego stała w miejscu, dumna i wyprostowana, promieniująca siłą i gniewem, który wręcz wypływał z niej wartkim nurtem wraz z każdym kolejnym oddechem. Jej oczy ciskały gromy a usta, zaciśnięte w cienką linię drżały delikatnie niczym u dziecka, które lada moment ma się rozpłakać. Jednak Elijah wiedział, że jego siostra daleka jest od popadnięcia w rozpacz i aż skurczył się w sobie. On i jego bracia często przedrzeźniali Elenę i Rebekah, robili im na złość i droczyli się niemal na każdym kroku, jednak w chwilach takich jak ta nawet oni woleli schodzić im z drogi.
- Siostrzyczko, co się stało?-odważył się wreszcie odezwać, gdy doszedł do wniosku, że już dłużej nie zniesie tej uporczywej ciszy.- może przyszłaś mi w końcu wyjaśnić, w jaki sposób złamałaś rękę?- zażartował, by rozluźnić atmosferę, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu.
Zamiast odpowiedzieć Elena powolnym krokiem okrążyła biurko i stanęła tuż przed nim, wbijając w niego intensywne spojrzenie czekoladowych oczu, tak bardzo podobnych do jego własnych zwłaszcza teraz, gdy były zastygłe w wyrazie bezwarunkowej wściekłości. Choć Elijah przerastał ją niemal o głowę było w niej coś, co budziło strach i szacunek i to coś sprawiło, że jego mała siostrzyczka urosła w jego oczach.
- Nie "siostrzyczkuj mi tu"- ofuknęła go Elena, odrzucając na plecy ciemne loki gniewnym gestem- moja przyjaciółka wybiega stąd z płaczem a ty masz jeszcze czelność pytać co się stało?
- Ach, więc o to chodzi- westchnął ciężko i osunął się na swój dyrektorski fotel. Dopiero teraz Elena zwróciła uwagę na plamę na jego najnowszym krawacie i szarym garniturze. Wcześniejsza złość tylko się jeszcze spotęgowała, gdy marszcząc brwi zrozumiała sedno całej sytuacji.
- Doprowadziłeś ją do płaczu z powodu kilku szmatek?- wycedziła z powagą i śmiertelnym opanowaniem, które po raz kolejny tego dnia wprowadziły Elijah w osłupienie.
- Tu nie chodzi o "kilka szmatek", jak to elokwentnie określiłaś moja droga- zrugał ją poważnie, poluzowując felerny krawat i w końcu z głośnym, zniecierpliwionym westchnieniem zerwał go z szyi i rzucił na biurko obok dokumentów, które przyniosła mu Elena.
- Więc o co?- zapytała dziewczyna, zakładając ręce na piersi i wydęła wargi w oczekiwaniu. Elijah westchnął po raz kolejny i sięgnął po kosz na śmieci, pokazując siostrze jego zawartość. Elena skrzywiła się z niesmakiem na widok rozgniecionej papki o podejrzanym kolorze.
- Właśnie patrzysz na nasze rozliczenia z tego miesiąca- poinformował ją Elijah- pracowałem nad nimi dzień i w nocy od tygodnia, bo chciałem, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Sama wiesz, jaką mamy teraz sytuację w firmie, musimy to jakoś załatwić sami, no chyba że wolisz wmieszać w to ojca...
- Nie!- zaprotestowała Elena gwałtownie- jeśli on się tu pojawi koniec z tajemnicą, normalną pracą i normalnym życiem! Wszyscy pomyślą, że dostałam tę posadę tylko ze względu na nasze pokrewieństwo, dziennikarze się nami zainteresują... Sam wiesz jakie poruszenie on wywołuje, nie chcę brać w tym udziału, nie mogę...
- Eleno, oddychaj, uspokój się- upomniał ją brat delikatnie- dobrze wiesz, że wcale nie podoba mi się ten pomysł z udawaniem twoich przełożonych...
- Jesteście moimi przełożonymi
- Jednak szanuję twoją decyzję- ciągnął Elijah, kompletnie ignorując jej wtrącenie- a biorąc to wszystko pod uwagę tym bardziej powinnaś zrozumieć moją reakcję, gdy bufetowa w jedną sekundę zniweczyła moją ciężką pracę ostatnich dni.
- Bufetowa?- powtórzyła Elena, zaciskając usta w wąską linię.
"Mikealson z krwi i kości"- pomyślał z mieszaniną dumy, podziwu ale i ukrytego lęku, gdy jego mała, kochana siostrzyczka zamaszystym ruchem uderzyła go w twarz z otwartej dłoni. Pod wpływem tego uderzenia jego głowa odskoczyła do tyłu. Czas jakby zamarł w miejscu, gdy Elijah powolnym gestem uniósł dłoń i potarł nabiegły krwią policzek, po czym znów spojrzał na Elenę, mrużąc oczy z wściekłości. Najstarszy z rodzeństwa Mikealson'ów nie należał do osób, które łatwo poddawały się emocjom, żyjąc raczej według zasady: :" tylko spokój nas uratuje", ale Elena Gilbert była mistrzynią w wyprowadzaniu go z równowagi.
- Nie masz pojęcia co zrobiłeś- rzekła Elena wyniośle- napraw to- dodała, po czym opuściła jego gabinet, trzaskając drzwiami.
****
Elena próbowała znaleźć Pheobe, ale Bonnie powiedziała jej, że dziewczyna po prostu poszła do domu zapewniając, że wymówienie prześle e-mailem. Mulatka również się o nią martwiła i próbowała się do niej dodzwonić już od pół godziny, ale za każdym razem włączała się poczta głosowa.
- Na pewno nic jej nie jest- zapewniła ją Elena z bladym uśmiechem- poradzimy sobie z tym jakoś. Na bank wróciła do domu a jak ochłonie odezwie się do nas.
- Masz rację- Bonnie pokiwała głową- musimy wrócić do pracy.
- Właśnie- Elena ścisnęła jej dłoń pocieszająco, po czym odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę biura prezesa.
Już od progu słyszała krzyki. Zapukała do drzwi gabinetu, ale Damon był zbyt zajęty rozmową z jakąś kobietą, żeby to usłyszeć. Zaalarmowana wzburzeniem, wyraźnie słyszalnym w głosie owej kobiety Elena wśliznęła się do gabinetu niezauważenie i zamarła, zszokowana sceną, rozgrywającą się przed jej oczami.
Evelyn Costa opierała się o biurko i mierzyła Damona wściekłym spojrzeniem jadowicie zielonych oczu. Brunet, rozłożony wygodnie w prezesowskim fotelu z rękami za głową, uśmiechał się jedynie ironicznie, mrużąc seksownie oczy.
- Ty masz pojęcie w jakiej stawiasz mnie sytuacji?!- wrzasnęła Evelyn- kolejne zdjęcia twoje i tej małej suki wyciekły do sieci! Tylko na to spójrz! Wyglądacie jak para zakochanych szczeniaków, w dodatku reputacja naszej firmy cierpi na tych twoich ciągłych wybrykach! Najpierw wyszedłeś na damskiego boksera... Właściwie co ty z nią robiłeś w tym klubie?! Teraz jeszcze te dzikie zabawy na firmowym korytarzu.... Sypiasz z tą dziwką?!
- Błagam cię, brzmisz na zdradzona narzeczona- westchnął Damon, przewracając oczami.
- Ja JESTEM zdradzaną narzeczoną!
- Proszę cię, przecież oboje wiemy czemu ma służyć ta farsa- westchnął Damon zniecierpliwiony- wyluzuj Eve chyba że chcesz wyznać wreszcie prawdę o tym, że nasz związek tak naprawdę nie istnieje.
Elena zakryła usta dłonią, gdy z jej gardła wydobył się cichy, mysi pisk. Dopiero teraz zwróciła na siebie uwagę prezesa i jego narzeczonej... A może nie narzeczonej?
- Co ty tu robisz mała zdziro?- warknęła Evelyn, wbijając w nią ostre niczym ostrze noża spojrzenie.
niedziela, 19 kwietnia 2015
Wybaczcie ;(
A ja tu po raz kolejny wstawiam post, który nie jest nowym rozdziałem., Przepraszam ;( Właściwie nie pisałabym tej notki, gdyby nie komentarze, które znalazłam, przeglądając pocztę w telefonie.
Jak to mówią jak nie urok to ból zęba... A tym przypadku raczej gardła, głowy i mięśni. Jestem chora i w ciągu ostatnich kilku dni (tj. od czwartku) nie miałam siły zwlec się z łóżka i zmusić się do dokończenia tego rozdziału, dlatego trochę sobie jeszcze nie niego poczekacie. Naprawdę mi przykro, bo myślałam, że jednak uda mi się go wstawić w tym tygodniu. Przepraszam, że znowu was zawiodłam. Postaram się to nadrobić, gdy tylko gorączka spadnie mi poniżej 38 stopni (w tej chwili utrzymuje się raczej na poziomie 38,8 stopni), bo póki co nie jestem w stanie myśleć o czymkolwiek innym niż ciepłe łóżeczko, w którym się obecnie wyleguję i nawet napisanie tej krótkiej wiadomości kosztuje mnie sporo energii zwłaszcza, że ledwo patrzę na oczy.
Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i nie skreślicie definitywnie tego bloga, bo rozdział pojawi się na pewno, tylko trochę później.
Przepraszam raz jeszcze, pozdrawiam was serdecznie, całuję cieplutko i życzę zdrowia... tak tak, wiem że bredzę, więc już lepiej skończę zanim zbłaźnię się całkowicie ;***
Jak to mówią jak nie urok to ból zęba... A tym przypadku raczej gardła, głowy i mięśni. Jestem chora i w ciągu ostatnich kilku dni (tj. od czwartku) nie miałam siły zwlec się z łóżka i zmusić się do dokończenia tego rozdziału, dlatego trochę sobie jeszcze nie niego poczekacie. Naprawdę mi przykro, bo myślałam, że jednak uda mi się go wstawić w tym tygodniu. Przepraszam, że znowu was zawiodłam. Postaram się to nadrobić, gdy tylko gorączka spadnie mi poniżej 38 stopni (w tej chwili utrzymuje się raczej na poziomie 38,8 stopni), bo póki co nie jestem w stanie myśleć o czymkolwiek innym niż ciepłe łóżeczko, w którym się obecnie wyleguję i nawet napisanie tej krótkiej wiadomości kosztuje mnie sporo energii zwłaszcza, że ledwo patrzę na oczy.
Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i nie skreślicie definitywnie tego bloga, bo rozdział pojawi się na pewno, tylko trochę później.
Przepraszam raz jeszcze, pozdrawiam was serdecznie, całuję cieplutko i życzę zdrowia... tak tak, wiem że bredzę, więc już lepiej skończę zanim zbłaźnię się całkowicie ;***
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Ważne Informacje ;***
Nie myślcie, że zapomniałam o tym blogu. Wręcz przeciwnie, niedługo pojawi się nowy rozdział zarówno tu jak i na "Jesteśmy złem" oraz "Only the Most Weak will get Drowned". Dzisiaj nauczyciele już oficjalnie wystawili oceny końcowe, więc mogę wreszcie odetchnąć i wrócić do pisania :d
Dziękuję bardzo wam wszystkim za pamięć, za wsparcie i te cudowne komentarze, które tylko leją miód na moje serce;** Wracam tu tylko dla was ;D
Dziękuję bardzo wam wszystkim za pamięć, za wsparcie i te cudowne komentarze, które tylko leją miód na moje serce;** Wracam tu tylko dla was ;D
poniedziałek, 30 marca 2015
Nowy Rozdział!
Nowy rozdział pojawił się na moim blogu: Only the most Weak Will get Drowned
Serdecznie zapraszam ;****
Serdecznie zapraszam ;****
piątek, 20 marca 2015
Podziękowania i Wyjaśnienia
Bardzo wam dziękuję za pamięć o tym blogu i wszystkie wspaniałe komentarze, które tu przeczytałam. To dla mnie bardzo ważne, jesteście niesamowici ;****
Jeden z komentarzy mnie jednak zaniepokoił. Zosiu, wcale nie porzuciłam tego opowiadania. Mam bardzo dużo spraw na głowie a oprócz tego zajmuję się jeszcze kilkoma innymi projektami. Nie mogę skupiać się tylko na jednym opowiadaniu, potrzebuję różnorodności i nie tylko TVD wydaje mi się idealnym tematem, na podstawie którego można stworzyć świetne fanfiction. Chyba będę musiała się zastanowić nad opracowaniem harmonogramu, według którego będę publikować kolejne rozdziału na wszystkich blogach xD
W każdym razie mogę zapewnić was, że rozdział w końcu się pojawi a w międzyczasie zapraszam do czytania i komentowania moich innych opowiadań ( w szczególności: Only The most Weak will get Drowned, ponieważ jest stosunkowo nowe i mimo licznych wyświetleń ma niewielu komentatorów. Nie dotyczy co prawda TVD, ale wydaje mi się, że jest równie ciekawe i mroczne. Poniżej podaję link do zwiastuna. Liczę, że on ostatecznie rozwieje wasze wątpliwości ;D)
Zwiastun
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, dziękuję raz jeszcze i do następnego :*****
Jeden z komentarzy mnie jednak zaniepokoił. Zosiu, wcale nie porzuciłam tego opowiadania. Mam bardzo dużo spraw na głowie a oprócz tego zajmuję się jeszcze kilkoma innymi projektami. Nie mogę skupiać się tylko na jednym opowiadaniu, potrzebuję różnorodności i nie tylko TVD wydaje mi się idealnym tematem, na podstawie którego można stworzyć świetne fanfiction. Chyba będę musiała się zastanowić nad opracowaniem harmonogramu, według którego będę publikować kolejne rozdziału na wszystkich blogach xD
W każdym razie mogę zapewnić was, że rozdział w końcu się pojawi a w międzyczasie zapraszam do czytania i komentowania moich innych opowiadań ( w szczególności: Only The most Weak will get Drowned, ponieważ jest stosunkowo nowe i mimo licznych wyświetleń ma niewielu komentatorów. Nie dotyczy co prawda TVD, ale wydaje mi się, że jest równie ciekawe i mroczne. Poniżej podaję link do zwiastuna. Liczę, że on ostatecznie rozwieje wasze wątpliwości ;D)
Zwiastun
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, dziękuję raz jeszcze i do następnego :*****
niedziela, 8 marca 2015
Liebster Blog Award
Zosia z bloga http://becauseofyoudelena.blogspot.com/ nominowała mnie do Liebster Blog Awards, za co serdecznie jej dziękuję ;***
Oto zasady:
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
A oto pytania:
2. O czym marzysz?
3. Jaki jest Twój ulubiony sposób na relaks i odpoczynek?
6. Która z serialowych postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
8. Co dla Ciebie oznacza szczęście?
Według mnie szczęście to po prostu każda pojedyncza, choćby najkrótsza chwila spędzona w gronie najbliższych, gdy czas przestaje mieć znaczenie. To momenty, do których przez całe życie dążymy i do których wracamy myślami, gdy jest naprawdę źle. To one pozwalają nam przetrwać najcięższe czasy i przeczekać burzę, po której zawsze wychodzi słońce.
9. Ulubiony cytat,bądź dewiza życiowa?
No więc tutaj wypiszę najważniejsze cytaty i dewizy, które najlepiej obrazują moje życiowe nastawienie i postępowanie i które motywują mnie do działania:
1) " Życie to sinusoida i tak jak po burzy wychodzi słońce tak po ciężkich chwilach następują chwile szczęścia."
2) "Wszystko jest trudne, zanim stanie się proste"
3) "Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki"
4) "Owoc pracy najsłodszy jest ze wszystkich rozkoszy".
5) "Życie kurczy się lub rozwija proporcjonalnie do czyjejś odwagi"
11) "Tu byłam, tu cierpiałam, tu żyłam. To czas przeszły, te zdarzenia odeszły"
12) "Rodzimy się nie raz, ale ciągle od nowa"
10. Co poradziłabyś komuś, kto chce zacząć pisać bloga?
Jeśli robisz to tylko z kaprysu to lepiej sobie daruj, ale jeśli naprawdę to czujesz, jeśli naprawdę chcesz pisać i doskonalić swój warsztat to nie poddawaj się. Rób to, co kochasz a efekty przyjdą same.
11. Z jakim bohaterem się utożsamiasz?
z samą sobą ;D
Blogi, które nominuję:
to-hell-with-love.blogspot.com/
damon-and-elena-always-together.blog.onet.pl/
show-me-how-you-love-me.blogspot.com/
a-little-big-change.blogspot.com/
amicus148.blogspot.com/
when-i-look-at-you-delena.blogspot.com/
ashiserenanatropie.blog.onet.pl/
usesomebody.blog.pl
love-is-a-winner-storyofdelena.blogspot.com
wladcy-siedmiu-morz.blogspot.com/
delena-inna-historia.blogspot.com/
A oto moje pytania, skierowane do was ;d
1. Jak byś się opisał/opisała w kilku słowach?
2. Jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem i co cię do tego skłoniło?
3. Najważniejsza osoba w twoim życiu?
4. Twoja życiowa dewiza?
5. Czy oprócz pisania masz jakieś inne pasje, hobby? Jeśli tak to jakie.
6. Dokończ zdanie. "Za dziesięć lat widzę siebie jako..."
7. Bez czego nie potrafiłbyś/nie potrafiłabyś się obejść?
8. Gdybyś miał/miała wyjechać na bezludną wyspę i mógł/mogła zabrać ze sobą tylko trzy rzeczy, co to by było?
9. Jakiej muzyki najchętniej słuchasz? Masz jakiś ulubiony zespół, piosenkę?
10. Czego nie potrafiłabyś/potrafiłbyś wybaczyć?
11. Dlaczego poświęciłeś/poświęciłaś się pisaniu opowiadań akurat o tej tematyce? Co cię w niej urzekło?
Oto zasady:
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
A oto pytania:
1. Wolisz czytać czy pisać?
Trudne pytanie, bo nie potrafiłabym żyć bez obu tych rzeczy ;)
2. O czym marzysz?
Od czego by tu zacząć? ;D
3. Jaki jest Twój ulubiony sposób na relaks i odpoczynek?
Sporo tego xD No więc może wymienię po kolei: Taniec, pisanie opowiadań i własnych książek (które oczywiście nie mają nic wspólnego z żadnym serialem, książką czy filmem), pływanie, słuchanie muzyki, spotkania z przyjaciółmi (zawsze robimy coś szalonego, więc każdy kolejny dzień jest inny niż poprzedni, niezapomniany), rowerowe wycieczki i długie spacery po parku lub lesie ;)
4. Co Cię skłoniło do pisania bloga?
Pisanie to moja pasja i nie wyobrażam sobie życia bez tego a skoro już piszę to uznałam, że szkoda by było się tym z innymi nie podzielić. Chciałam poznać opinie czytelników, sprawdzić, czy potrafię wzbudzić ich zainteresowanie oraz doszlifować swoje umiejętności ;)
5. Jaka jest Twoja ulubiona muzyka?
Nie mam ulubionego gatunku, mogę słuchać wszystkiego z wyjątkiem techno i disco polo pod warunkiem, że piosenka dobrze brzmi i ma przesłanie, odpowiednie słowa. Lubię muzykę z "TVD", "Pirates of The Caribbean" czy "The Lord of the Rings". Słucham Eda Sheerana, ale także ACDC czy The Pretty Reckless i nie ma na to reguły xd
6. Która z serialowych postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
Damon- ponieważ ma głębię, jest bardzo skomplikowany i w trakcie przebiegu akcji poznajemy jego różne oblicza. Jest mega seksowny, ma niesamowite spojrzenie i zaje***te teksty i wszystko robi z namiętnością- kocha, nienawidzi, żyje. To zły chłopiec o romantycznej duszy, która ujawnia się przy osobie, na której mu zależy.
Rebekah- uwielbiam jej wyniosłość, impulsywność i jednocześnie wrażliwość. Jest jedną z niewielu osób, które wiedzą jak postępować z Klausem. Właściwie to jest taka jego damska wersja i tym bardziej żałuję, że Claire Holt odeszła z TVD i TO ;(
Klaus- mogłabym się znów rozpisać, ale wystarczy to, co napisałam powyżej o jego siostrze, bo przecież oni są naprawdę pod tymi względami bardzo do siebie podobni xD
Klaus- mogłabym się znów rozpisać, ale wystarczy to, co napisałam powyżej o jego siostrze, bo przecież oni są naprawdę pod tymi względami bardzo do siebie podobni xD
7. Masz jakieś miejsce na świecie,które bardzo byś chciała odwiedzić?
To trudne pytanie, bo chciałabym odbyć podróż dookoła świata i właściwie to nie wiem, od czego bym zaczęła- czy od Hiszpanii, która zauroczyła mnie wspaniałym językiem i kulturą czy od Australii ze względu na niesamowity krajobraz i wspaniały akcent Australijczyków ;D
To trudne pytanie, bo chciałabym odbyć podróż dookoła świata i właściwie to nie wiem, od czego bym zaczęła- czy od Hiszpanii, która zauroczyła mnie wspaniałym językiem i kulturą czy od Australii ze względu na niesamowity krajobraz i wspaniały akcent Australijczyków ;D
8. Co dla Ciebie oznacza szczęście?
Według mnie szczęście to po prostu każda pojedyncza, choćby najkrótsza chwila spędzona w gronie najbliższych, gdy czas przestaje mieć znaczenie. To momenty, do których przez całe życie dążymy i do których wracamy myślami, gdy jest naprawdę źle. To one pozwalają nam przetrwać najcięższe czasy i przeczekać burzę, po której zawsze wychodzi słońce.
9. Ulubiony cytat,bądź dewiza życiowa?
No więc tutaj wypiszę najważniejsze cytaty i dewizy, które najlepiej obrazują moje życiowe nastawienie i postępowanie i które motywują mnie do działania:
1) " Życie to sinusoida i tak jak po burzy wychodzi słońce tak po ciężkich chwilach następują chwile szczęścia."
2) "Wszystko jest trudne, zanim stanie się proste"
3) "Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki"
4) "Owoc pracy najsłodszy jest ze wszystkich rozkoszy".
5) "Życie kurczy się lub rozwija proporcjonalnie do czyjejś odwagi"
6) "Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać"
7) "Człowiek powinien wkładać tyleż wysiłku w upraszczanie swojego życia ileż go daje w komplikowanie".
8) "Szklanka zawsze jest do połowy pełna"
9) "Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się czegoś nie zrobiło"
10) "Jeśli chcesz mieć święty spokój, lepiej od razu połóż się do grobu"
8) "Szklanka zawsze jest do połowy pełna"
9) "Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się czegoś nie zrobiło"
10) "Jeśli chcesz mieć święty spokój, lepiej od razu połóż się do grobu"
11) "Tu byłam, tu cierpiałam, tu żyłam. To czas przeszły, te zdarzenia odeszły"
12) "Rodzimy się nie raz, ale ciągle od nowa"
10. Co poradziłabyś komuś, kto chce zacząć pisać bloga?
11. Z jakim bohaterem się utożsamiasz?
z samą sobą ;D
Blogi, które nominuję:
to-hell-with-love.blogspot.com/
damon-and-elena-always-together.blog.onet.pl/
show-me-how-you-love-me.blogspot.com/
a-little-big-change.blogspot.com/
amicus148.blogspot.com/
when-i-look-at-you-delena.blogspot.com/
ashiserenanatropie.blog.onet.pl/
usesomebody.blog.pl
love-is-a-winner-storyofdelena.blogspot.com
wladcy-siedmiu-morz.blogspot.com/
delena-inna-historia.blogspot.com/
A oto moje pytania, skierowane do was ;d
1. Jak byś się opisał/opisała w kilku słowach?
2. Jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem i co cię do tego skłoniło?
3. Najważniejsza osoba w twoim życiu?
4. Twoja życiowa dewiza?
5. Czy oprócz pisania masz jakieś inne pasje, hobby? Jeśli tak to jakie.
6. Dokończ zdanie. "Za dziesięć lat widzę siebie jako..."
7. Bez czego nie potrafiłbyś/nie potrafiłabyś się obejść?
8. Gdybyś miał/miała wyjechać na bezludną wyspę i mógł/mogła zabrać ze sobą tylko trzy rzeczy, co to by było?
9. Jakiej muzyki najchętniej słuchasz? Masz jakiś ulubiony zespół, piosenkę?
10. Czego nie potrafiłabyś/potrafiłbyś wybaczyć?
11. Dlaczego poświęciłeś/poświęciłaś się pisaniu opowiadań akurat o tej tematyce? Co cię w niej urzekło?
Subskrybuj:
Posty (Atom)